www.GazetaRycerska.pl
 Grudzień 16 2017 13:54:12
Nawigacja
Główna
  Strona główna
  Artykuły
  Galeria
  Galeria Użytkowników
  Forum
  Księgarnia Rycerska
  Linki
  Kontakt

Archiwum Gazety
  Wszystkie numery

Chwarszczany
  Projekt Chwarszczany

Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych: 3,859
Najnowszy Użytkownik: burak
Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Leworęczność
Sprzedam
Heraldyka a strój bi...
Skąd jesteście?
kolczuga inlay
Najciekawsze Tematy
Kolczuga [1041]
Wasz ulubiony "od... [350]
Skąd jesteście? [312]
Techniki walki [305]
Bractwa rycerskie... [255]
Reklama

Księgarnia Odkrywcy

Multisort

(nr 02) Numer drugi
Miecz katowski - próba opisania narzędzia

Należyte przeprowadzenie egzekucji stawało się czymś w rodzaju teatru śmierci, w którym każdy musiał należycie wypełnić swą rolę, zaś kat odpowiadał za przebieg widowiska: zatrudniał pomocników, nadzorował stawianie szafotu, wreszcie wykonywał wyrok.

Przy okazji filmów historycznych obsesyjnie wraca następujący obraz: człowiek w białej koszuli klęka na szafocie, olbrzym w czerwonym kapturze wznosi nad nim wielki miecz... Tu reżyser zazwyczaj wstawia twarze widzów tego spektaklu. Obraz jest sugestywny ale bałamutny, tyle ma wspólnego z rzeczywistością, że egzekucja publiczna zawsze była chorobliwie fascynującym widowiskiem, gdzie i kat i skazaniec odgrywali swoje role.
O tychże rolach kiedy indziej - tu chciałbym poświęcić trochę uwagi rekwizytom. Przy tej formie egzekucji nie bylo pieńka a czerwonego kaptura kat używa się tylko w hollywoodzkich produkcjach i "Przygodach Koziołka Matołka". Natomiast realnym rekwizytem pozostawał miecz - specyficzne narzędzie, nie-broń, nie dystynkcja, miecz skalany aurą grozy otaczającą kata.
Przy wszelkich umiejscowienia miecza katowskiego w europejskiej czasoprzestrzeni musimy zdawać sobie sprawę z kilku czynników, od których zależało jego istnienie.
Od początku był uważany za narzędzie odmienne niż miecze bojowe. Świadczą o tym chociażby przepisy cechowe, które na czeladnika cechu mieczniczego nakładają obowiązek wykonania osobno miecza bojowego, osobno katowskiego, rozróżniając je starannie.
Innym świadectwem jest sposób ozdabiania miecza katowskiego specyficznymi dla tej profesji symbolami, niespotykanymi na broni bojowej. Emblematy te zwykle wykorzystywały motywy koła do łamania kości, szubienicy, topora, rózgi lub kańczuga. Spotykane dość często dłuższe hasła nawiązywały do czegoś, co z przymrużeniem oka możemy nazwać "filozoficznymi podstawami istnienia kata": zasady odwetu za wyrządzone zło - inaczej mówiąc dekoracje i napisy na mieczach katowskich, spotykane zresztą znacznie częściej niż na broni, odnosiły się do specyficznego rzemiosła katowskiego i jego wymogów.
Napisy na mieczach bojowych bywały najczęściej imionami, "zaklęciami" lub sentencjami mającymi przynieść szczęście posiadaczowi - odnosiły się do zupełnie innego rzemiosła, ponadto na mieczach bojowych występowaly o wiele rzadziej.
Oczywiście i na mieczach katowskich i bojowych bywały znaki markowe producenta - te jednak nie informują w żaden sposób o specyfice broni.
Temat światopoglądu wyrażanego w inskrybcjach na mieczach katowskich zasługuje na osobne, szersze omówienie, dla potrzeb niniejszego szkicu wystarczy powiedzieć, że miecz katowski był czymś przyziemnym, pozbawionym swoistej chwały także i w najbardziej ozdobnych okazach - i to istotnie odróżnia jego miejsce w świecie od miejsca miecza bojowego czy sądowego.
Takie rozróżnienie miecza-narzędzia wymiaru sprawiedliwości od miecza-broni osobistej mogło powstać dopiero, gdy w organizacji wymiaru sprawiedliwości dokonała się swoista specjalizacja.
Pierwotnie ściganiem i zarazem karaniem zbrodni zajmował się jeden urzędnik, różnie zresztą nazywany (w Polsce nosił tytuł oprawcy, średniowieczne dokumenty nazywają go iusticiarius, prolocutor). Zadanie jego polegało na tym, by przestępcę wykryć, pojmać (często pokonując w walce), osądzić jego wykroczenie i na miejscu lub w obecności jak największej liczby świadków wymierzyć zwyczajową karę. Takie działanie w ówczesnej rzeczywistości miało najczęściej charakter doraźny - trudno więc przyjąć, że oprawca miałby ze sobą osobną broń do walki i osobne narzędzie do wymierzania kary. Nawet jeśli jako zamożny urzędnik książęcy posiadał kilka mieczy, to prawdopodobnie posługiwał się zwykłym bojowym mieczem w obu sytuacjach: i jako ten, który złoczyńcę chwyta (pokonując często zacięty opór) i jako wykonawca wyroku.
Funkcję symbolu prawa, narzędzia wykonywania wyroku i broni pełnił wówczas zwykły miecz bojowy, własność szlachcica-urzędnika. Powstanie specjalnego miecza katowskiego było możliwe dopiero, gdy rozdzielono funkcje ścigania, sądzenia i karania przestępstw.
Inaczej mówiąc nie ma specjalnego miecza dla kata bez urzędu kata.
Naturalnie nie można podać jakiejś konkretnej daty powszechnego powołania urzędu w całej Europie - ale w Polsce da się powiązać cały ten proces z kolonizacją na prawie niemieckim. Wówczas ustanowiono obok sądów książęcych osobne sądy lokalne społeczności wiejskich i miejskich. Wyroki ferowała ława - nie mogła ich jednak zbiorowo wykonywać. Potrzebny był egzekutor. Zresztą przez całe średniowiecze trwało swoiste współistnienie sądów królewskich i samorządowych - czasem współzawodnictwo, czasem współpraca. Tak czy siak kat-fachowiec potrzebny byl stale na miejscu.
Nie oznaczało to, że w momencie lokacji na prawie niemieckim i przyznania praw sądowych miasto automatycznie powoływało kata. Jeszcze przez pewien czas jego obowiązki wykonywał oprawca ale od momentu ustanowienia przez Wacława II Czeskiego urzędu starosty, do którego obowiązków należało między innymi ściganie przestępców, urząd oprawcy tracił znaczenie i stawał się powoli funkcją pomocniczą.
Właśnie dlatego specjalista od egzekucji stał się rzeczywiście niezbędny w większości miast, tym bardziej, że powszechnie stosowane prawo przewidywało rozmaite, nieraz bardzo wyrafinowane i okrutne rodzaje śmierci. Prawo magdeburskie przewidywało również urząd kata, określało jego zakres obowiązków i charakter społecznej służby, jaką pełnił. Należyte przeprowadzenie egzekucji stawało się czymś w rodzaju teatru śmierci, w którym każdy musiał należycie wypełnić swą rolę, zaś kat odpowiadał za przebieg widowiska: zatrudniał pomocników, nadzorował stawianie szafotu, wreszcie wykonywał wyrok. Nierzadko pokazując ciało skazańca wygłaszał stosowne pouczenie dla publiczności, jak o tym wspominają liczne świadectwa z epoki. Jednym słowem jako jeden z głównych aktorów i reżyser "teatru śmierci" musiał dbać o jego sprawne działanie.
Nie od razu opracowano katowski "sprzęt" ale że dopiero od momentu powołania profesji kata narzędzie pracy mogło się wyspecjalizować. Bez spełnienia tych warunków niemożliwe było wykształcenie specjalnego miecza katowskiego o charakterystycznych cechach.
Co odróżnia miecz katowski od innych? Co stanowi o jego szczególnym charakterze?
Przede wszystkim specyficzne zastosowanie, wynikające ze sposobu przeprowadzania egzekucji. Ilustracje z epoki przedstawiają zwykle skazańca klęczącego - wydaje się jednak, że równie często, jeśli nie częściej dokonywano jej unieruchamiając go na krześle. Ta druga metoda musiała byc stosowana zawsze wtedy, gdy "mistrz małodobry" spodziewał się braku współpracy - czyli chyba dość często. Zachowało się kilka relacji wspominających o męczarniach skazańca, gdy egzekucja nie udała się za pierwszym cięciem - często z winy niedoświadczonego egzekutora, czasem z innych powodów. Źródła mówią, że w takich wypadkach kat bywał karany, czasem tłumaczył się rzuconym urokiem (wspomina o tym Kitowicz w Opisie obyczajów). Długosz wspomina o kacie z Lublina, który trzykrotmie ciął skazańca raniąc go tylko - egzekucję przerwał w końcu rozsierdzony tłum, kat-nieudacznik uciekł, skazaniec wykpił się od śmierci bolesnymi ranami.
Można tu przypomnieć ścięcie Samuela Zborowskiego - sprawę, która do dziś budzi dość gorące uczucia. Zborowski został ścięty za zabójstwo, które popełnił kilka lat wcześniej, za panowania króla Henryka Walezego. W międzyczasie zdążył oddać liczne usługi jego następcy Batoremu, jak również poróżnić się z kanclerzem Zamoyskim. Przyłapany na zdradzie króla i spisku z Habsburgami, został aresztowany podstępem i ścięty bez sądu za czyn, który wielu uważało za przedawniony. Prowadzony na ścięcie Zborowski umówił się z katem żeby ciął dopiero na dany znak, po czym w ostatnich słowach wyzwał kanclerza na Sąd Boży przed obliczem Chrystusa. Swoim wystąpieniem wywołał takie wrażenie, że kat rzucił miecz i uciekł, nie chcąc uczestniczyć w tak wątpliwej egzekucji. Zastąpił go przypadkowy pomocnik, który z braku umiejętności uderzył wpierw w plecy, potem w głowę, dopiero za trzecim razem trafił wciąż żywego Zborowskiego w kark. Ta krwawa jatka zrobiła na świadkach wstrząsające wrażenie. Wydaje się więc, że ten rodzaj egzekucji nie należał do łatwych i potrzeba wyspecjalizowania narzędzia pojawiła się dość szybko.
Świadczy o tym jeszcze i ogólnie znana historia ścięcia Anny Boleyn - pechowej żony Henryka VIII. W Anglii wówczas skazańców ścinano toporem - przy okazji tak niezwykłej egzekucji postanowiono to zmienić. Okazało się wówczas, że nie ma w całym kraju kata, który mógłby ściąć królową przy użyciu miecza. Fachowca sprowadzono aż z francuskiego Calais.
Na czym polegała trudność i jak wpłynęła na kształt narzędzia?
Zasadniczo miecze katowskie przeznaczano wyłącznie do jednego rodzaju uderzenia - bardzo silnego, z obu rąk, z długim zamachem, prowadzonego poziomo lub lekko skośnie, precyzyjnie - bo cios musiał spaść na krótki odcinek karku - pomiędzy dwa kręgi, czyli kat musiał mocno uderzyć w odcinek długości 2-3 centymetrów.
Kat z oczywistych względów nie musiał parować ataków, nie musiał też wykonywać pchnięć - dlatego też miecze katowskie pozbawione są sztychu. W odróżnieniu od żołnierza nie musiał władać swym mieczem przez kilka godzin bez przerwy - zatem klinga miecza nie musiała być lekka i sztywna, wręcz przeciwnie, większa jej masa pomagała w prawidłowym wykonaniu ciosu. To sprawia, że większość katowskich kling posiada zbrocze jedynie na krótkim odcinku. Klasyczne miecze katowskie mają mniej więcej jednakową szerokość klingi oscylującą w okolicach 5-6 cm, czyli znacznie szerszą niż bojowa, o przekroju soczewkowatym, który w broni zanikał już we wczesnym średniowieczu. Najczęściej klinga na całej długości ma jednakową grubość, często większą niż w typowych mieczach bojowych. Głowice rękojeści są zwykle masywne jednak nie aż tak wielkie jak w mieczach bojowych z XIV i XV wieku.
Biorąc pod uwagę to wszystko, wydaje się, że wyważenie katowskiego miecza było zupełnie inne niż w przypadku broni. Środek ciężkości wypada w nich mniej więcej w połowie lub 1/3 długości klingi. Jest to niestety tylko domniemanie, ponieważ nie udało mi się zbadać pod tym względem okazów muzealnych. Jelce mieczy katowskich zwykle są proste, czasem ozdobione różnymi ornamentami. Kształt ich jest zresztą sprawą dowolną, gdyż, jak już wspomniałem, nie mialy praktycznego zastosowania.
Rękojeść zwykle stanowi ok. 1/5 długości całego miecza, najczęściej jest gładka, bez elementów zwiększających pewność chwytu - ewidentnie nie były one potrzebne.
Cały miecz ma zwykle od 100 do 120 cm długości, przy głowni ok. 80-90cm, waży 1,6 do 2,3 kg. Dla porównania miecze bojowe o podobnych wymiarach rzadko przekraczają wagą 1,3 kg.
Oczywiście istniały odstepstwa od powyższych reguł, jednak niezbyt wielkie. Czasem też zdarzały się miecze katowskie przerobione z bojowych, nie było ich jednak zbyt wiele. Jak już wspomniałem, przepisy cechowe nakazywały czeladnikom mieczniczym wykonać miecz katowski obok bojowego jako "sztukę mistrzowską" i przekazać je miastu - zatem można przypuścić, że rady miejskie dysponowały zawsze pewnym nadmiarem i potrzeba przerabiania okazów bojowych zdarzała się rzadko. Niewiele zachowało się okazów starszych niż XVI stulecie, jednak już na licznych w XV wieku obrazach o tematyce martyrologicznej widać ich charakterystyczną formę. W porównaniu z ewolucją miecza bojowego trwającą od epoki brązu do XVII stulecia wydaje się to tempem ekspresowym.
Stało się tak dlatego, że technika "pracy" nie ulegała specjalnym zmianom, zatem miecze katowskie po przybraniu ostatecznego kształtu już nie zmieniały się zbytnio. Od końca wieku XV wydają się być niemal jednakowe, aż do zniesienia tego rodzaju kary w wieku XIX. Warto dodać, że na terenie Polski ten rodzaj egzekucji zniknął dopiero z kodeksu karnego w roku 1903! Aż do czasów powstania styczniowego był wykonywany - choć, co prawda, coraz rzadziej. Wprowadzony przez władze carskie stan wojenny na terenie "Prywislanskiego Kraju" sprawiał, że większość spraw sądziły sądy wojskowe - te zaś dla cywilów przewidywały jedynie szubienicę.
Na zakończenie warto wspomnieć o kilku mitach związanych z tym specyficznym narzędziem. Jednym z najczęściej pokutujących w zbiorowej świadomości jest ucinanie głowy mieczem na pniu. To pomysł filmowców. Tak użyty miecz mógł się bardzo łatwo złamać przy uderzeniu w kloc drewna, oprócz tego istniała duża szansa, że zatrzymując miecz na pieńku zwyczajnie nie utnie się głowy a jedynie dotkliwie zrani w kark, przysparzając skazańcowi cierpień a kłopotów katu odpowiedzialnemu za przebieg egzekucji. Nie znam ani jednego wizerunku przedstawiającego ścięcie na pniu, większość ilustracji ukazuje skazańców oczekujących na cios w pozycji klęczącej, ze zwązanymi rękami i opaską na oczach. Inna sprawa, że, jak już wyżej wspomniałem, źródła pisane mówią najczęściej o unieruchamianiu skazańca na krześle. Być może ilustracje pokazywały pewien "stan idealny", w praktyce często liczono sie z oporem. Inny często wspominany pogląd głosi, że katowskie miecze dociążano - według jednej wersji rtęcią przelewającą się wewnątrz, według innej - ołowianym ciężarem na koncu klingi. Nie udało mi się dotrzeć do źródła tej informacji. Być może wiąże się ona z występującymi czasem na klingach otworkami o nieznanym przeznaczeniu.
Jeśli chodzi o obciążenie rtęcią - warto zadać sobie pytanie: czy użycie tak drogiego metalu w pospolitym w sumie narzędziu miało sens? I jak wielkie byłyby problemy technologiczne z wykonaniem takiej klingi: pustej w środku, o grubości mniej niż 7-8 mm a przy tym należycie mocnej? Nawet, gdybyśmy uznali za możliwe wykonanie takiego miecza, to musiałby być on wielokrotnie droższy niż miecz zwykły, a efekt jego użycia byłby przecież taki sam - w końcu głowę ścinał nie sam miecz a "mistrz małodobry". Obciążenie klingi ołowiem na końcu również nie wydaje się szczególnie sensowne - ostatecznie byłoby to dokładanie elementu miękkiego (a tępego i grubego) dokładnie tam, gdzie miecz winien być maksymalnie ostry. Jest możliwe, że ten czy ów kat niezadowolony z miecza dociążał go nieznacznie ołowiem na końcu - jednak nie była to norma.
Wreszcie sama idea dodatkowego obciążenia miecza: jak wspomniałem wyżej, miecz katowski był o jedną trzecią cięższy niż bojowy, przy tym wyważony tak, by środek ciężkości przesunąć w pobliże tzw. mocnego punktu klingi. Wydaje się, że to wystarczy dla maksymalnego ułatwienia zadania egzekutora. Ostatecznie wszystko i tak zależało od jego umiejętności.

Pietrek z Annopola scripsit


Spis treści


Rozmowa

Don Kichot żyje str.4

Aktualności

Przystanek Grunwald str. 6
Gdy na murawie wylądował helikopter z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, ktoś strzelił z hakownicy. Pracownicy BOR-u zaczęli przeszukiwać obóz rycerski. Do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy pozwolą na rekonstrukcję wielkiej bitwy.

Urodzeni na Drakkarze str.12
Wikińska ceremonia zaślubin, ustawienie kamienia runicznego czy wypalanie ośmiometrowej metrowej dłubanki z pnia topoli - to tylko niektóre z atrakcji czekających na miłośników wczesnego średniowiecza na VIII festiwalu Wikingów na Wolinie.

Gulasz dla Popiela str.15
Tegoroczny Festyn Archeologiczny na Biskupinie zapowiada się wyjątkowo. Odtworzone zostaną procesy czarownic. Te, którym udowodnione zostaną kontakty z siłami nieczystymi spotka zasłużona kara. Dojdzie także do bitwy wikingów z wojami piastowskimi. A z Węgier przyjadą najcenniejsze skarby tamtejszych wielmożów.

Vivat Vasa! str.18

Obyczaje

Między kruchtą a alkową str.20

Historia rodów rycerskich

Rycerze i rabusie str.30

Echa średniowiecza

Wielkie polowanie str.34
W Niedzielę Palmową. żebraczka z Verniřovic podała hostię krowie, aby dawała więcej mleka. Na nieszczęście zauważył to ministrant. Wezwano na pomoc Franciszka Henryka Bobliga, człowieka, który w krótkim czasie umiejętnie zaraził północne Morawy "gorączką czarownic".

Prawo

Miecz katowski str.36
Należyte przeprowadzenie egzekucji stawało się czymś w rodzaju teatru śmierci, w którym każdy musiał należycie wypełnić swą rolę. Kat odpowiadał za przebieg widowiska: zatrudniał pomocników, nadzorował stawianie szafotu, wreszcie wykonywał wyrok.

Współcześni rycerze

Spadkobiercy piastowskiego orła str.40
Każdy bełt bije inaczej str.43

Zamki

Zamki krzyżowców w Palestynie str.46
W czasach, w których nie stosowano jeszcze prochu strzelniczego potężne warownie były właściwe nie do zdobycia. W ręce nieprzyjaciela przechodziły z powodu zdrady, głodu, tchórzostwa, albo braku obrońców.

W obronie wiary? str.51

Wczesne średniowiecze

Zowią ich Wojami Wiślańskimi str.54

Rekonstrukcje

Nie będzie stała w porcie str.54

Moda

Tkanina z Bayeuz str.58


Kalendarz imprez str.60

Opowiadanie

Cena spokoju str.61

Żywoty świętych

Pośmiertne życie patrona rycerzy str.75

Życie mnichów

Celtyckie fantazje str.77

Uczniowie Patryka czytali i kopiowali wszystkie księgi chrześcijaństwa i dzieła klasycznej Europy, jakie im wpadły w ręce. Nadali im też nowy charakter, każda kopia była oryginalnym dziełem sztuki. Niektóre rysunki były tak miniaturowe, że malowano je pojedynczym włosem.

Obyczaje

Magdeburski trop Parsifala str.82

Wojna i uzbrojenie

Kamienni rycerze str.85

Heraldyka

Pogoń na tarczy str.89

Sprzęt

Zakuta głowa str.91

Wojna i uzbrojenie

Czy parować płazem, czyli szkoła fechtunku str.96

Porady dla początkujących

Jak zostać wielkim rycerzem str.101

Wojna i uzbrojenie

Artyleria w średniowieczu str.105
Na przełomie XIII i XIV wieku pojawił sie konkurent machin miotających - broń palna. W pierwszym okresie stosowano ją wyłącznie podczas oblężeń, głównie do nisczenia bram, aby przez utworzone wyłomy żołnierze mogli przedostać się do wnętrza warowni.

Szpadą między oczy str. 101
Tomasz Abramski i Janusz Sieniawski, specjaliści od szermierki historycznej, opowiadaja o tym jak przygotowują się do walki.

Taktyka

Przed pierwszym starciem str.114
Hans Dulbrick, ojciec nowoczesnej historii wojskowości, w swym wiekopomnym dziele sporo miejsca poświęcił późnośredniowiecznej taktyce ryzerstwa. Omawiając bitwę pod Pillennreuth z 11 marca 1450 r. stworzył sugestywną wizję szyku kolumnowo - klinowego.

Bractwa rycerskie str. 118

Poradnik

Skąpani w srebrze str.119
Najpopularniejszym materiałem, z którego wytwarza się biżuterię jest srebro. Gama wzorów jest znacznie większa niż w przypadku ozdób brązowych. Na turniejach i festynach można kupić m.in. pierścienie, spinki do włosów, wisiory w kształcie smoków i innych zwierząt ze średniowiecznego bestiariusza oraz kolczyki.

Księgarnia rycerska str.121

Ruscy woje w sieci str.123
Dodane przez Admin dnia 22 marzec 2005 23:26 16533 Czytań Drukuj
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Ankieta dla Użytkowników
Czy Gazeta Rycerska powinna być

kwartalnikiem

dwumiesięcznikiem

ukazywać się dwa razy w roku

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.

15984183 Unikalnych wizyt
Powered by PHP-Fusion and eXtreme Fusion © 2005
Strona Główna ¦ Forum ¦ Artykuły ¦ Galeria ¦ Gazeta Rycerska ¦ Spis ¦ Chwarszczany
Odkrywca ¦ Księgarnia Rycerska